czwartek, 30 maja 2013

Wyrwij kartkę z zeszytu

Zupełnie nie pamiętam momentu, w którym przestałam pisać. Zupełnie nie pamiętam momentu, w którym wszelkie moje próby tworzenia jakiegoś w miarę sensownego obrazu zaczęły przypominać ledwo zaczęte szkice. Nie wiem jak dawno przestałam upatrywać dobroci w najmniejszym szczególe. Czy to właśnie jest dorastanie ? Czy to właśnie taka chwila, w której stajesz się mniej wrażliwy i uparcie twierdzisz, że "trzeźwo" patrzysz na świat ? I wcale nie potrzebujesz do szczęścia starych lalek ani trampoliny ? Czytając Małego Księcia poprzysięgłam sobie, że nie pozwolę odejść memu wewnętrznemu dziecku, a tym czasem ono łagodnie zatraca się w obawach, oczekiwaniach, biegu, ambicji. Pamiętam, wciąż pamiętam Johny . Byłam Twoim słońcem, a Ty moim Piotrusiem. Razem z Gabim zaciskaliśmy dłonie w pięści, stając w obronie swej Nibylandii. Nie chcieliśmy dorastać. Ale świat okazał się bardziej trudny to pokonania. Rozkochałeś w sobie Herę, topiąc wspomnienia o swoim bracie, który okazał się jej najlepszym kochankiem. Oh... Johny ? Czy świat okazał się gorszy niż przypuszczaliśmy ? Czy musieliśmy umilknąć w tej bezsilności ? Czy muszę zapomnieć ? O tym, że razem z Jusą mieliśmy siedzieć na dachu, pić piwo i zatapiać się w blasku zachodzącego słońca... o tym, że mieliśmy być tam razem, wiecznie, na zawsze, wszyscy "my" razem z Gabim ... tak, przecież zawsze powtarzałam Ci... że jego śpiączka nie będzie trwała wiecznie, bo przecież zmęczy go ciągły sen,zatęskni za nami i się obudzi.


Pamiętasz jeszcze ? TheBirdAndTheWorm.



To śmieszne, że przez tyle lat pamiętam jeszcze adres, a kochany wuj Googl umożliwia mi wpatrywanie się w drzwi Twego domu, czekając aż się otworzą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz